GSS - etap 1

Autor: Jarosław Potempa | Utworzono: 01 grudzień 2012 | Kategoria: GSS

Główny Szlak Sudecki czyli Śladami Dr Orłowicza

Etap 1 Skład wyprawy:

Marek H.

Andrzej Sz.

Mirek Sz.

Jarek P.

Dzień pierwszy 12.05.2012

Po wielu zmaganiach związanych z komunikacją, około godziny 5.00 rano docieramy wreszcie do Świeradowa Zdroju. W okrojonym czteroosobowym składzie rozpoczynamy naszą wielką przygodę z liczącym 440 km Głównym Szlakiem Sudeckim.

Pierwsze kroki kierujemy w stronę ul. Sienkiewicza w poszukiwaniu tablicy z czerwoną kropką oznaczającą początek szlaku. Niestety okazuje się, że nigdzie jej nie ma ! Zaczynamy penetrować każdy słupek, każdy murek… ślad po tabliczce zaginął. Wypytujemy miejscowych… jak kamień w wodę. Dopiero na ul. Zdrojowej zauważamy słynną czerwoną kreskę w białej obwódce, która od tej pory ma towarzyszyć nam przez wszystkie etapy GSS.

Świeradów-Zdrój to niewielkie miasteczko pełniące rolę przede wszystkim jako uzdrowisko. Jego unikatowe walory mikroklimatyczne doceniano już XVIII wieku a pierwsza wzmianka o świeradowskich zdrojach pochodzi z 1572 roku.

Obowiązkowo odwiedzamy zatem Dom Zdrojowy z 1899 roku z najdłuższą w Polsce halą spacerową (80 m.) gdzie smakujemy leczniczych wód mineralnych oraz pieczętujemy nasze książeczki GOT. Jeszcze tylko wspólna fotka przy pamiątkowej tablicy poświęconej setnej rocznicy urodzin Mieczysława Orłowicza i ruszamy wreszcie na szlak. Idąc ul. Graniczną mijamy dom wypoczynkowy o wdzięcznej nazwie : Czeszka i Słowaczka i powoli wkraczamy w granicę lasu. Po przejściu przez mostek nad rzeczką Świeradówką zaczynamy wspinać się w stronę pierwszego szczytu. Przed nami Stóg Izerski (1107 m.) Szlak zaczyna się robić coraz to bardziej podmokły ale pogoda na szczęście dopisuje mimo, że prognozy nie były zbytnio optymistyczne na ten dzień. Po godzinie marszu jesteśmy już w schronisku PTTK Na Stogu Izerskim. Położone na wysokości 1060 m. schronisko zostało zbudowane w roku 1924 przez Towarzystwo Karkonoskie. Po krótkim odpoczynku i uzupełnieniu płynów, ruszamy dalej. Następne punkty na szlaku to Polana Izerska, Podmokła (1001 m.), Mokra Przełęcz (941 m.) Te nazwy zresztą mówią same za siebie, cały czas omijamy lub przeskakujemy dość sporej wielkości kałuże i podmokłe bagienka które po przetestowaniu kijkiem, okazują się być w niektórych miejscach dość głębokie. Docieramy do Rozdroża Pod Kopą i przed nami ukazuje się dosyć spore podejście na Przednią Kopę (1122 m.). Widoki dość ładne, choć niebo wciąż jest spowite ciemnymi chmurami. Zaczynamy powoli wypatrywać za charakterystyczną wiatą, która jest punktem orientacyjnym na Wysoką Kopę (1126 m). Na najwyższy szczyt Gór Izerskich, należący także do Korony Gór Polski, nie prowadzi bowiem znakowany szlak. Kierujemy się więc na wyczucie, w czym pomaga lekko wydeptana ścieżka. Po kilkunastu minutach natrafiamy wreszcie na kamienny kopczyk z tabliczką i nazwą szczytu. Andrzej Sz. dorzuca największy ze znalezionych w okolicy kamieni i po krótkiej sesji zdjęciowej wracamy na czerwony szlak. Mijając po drodze nieczynny kamieniołom kwarcu, docieramy do szczytu Wysoki Kamień (1058 m.). Tu z radością decydujemy się na mały popas w nowo otwartym mini schronisku. Piękny widok i piwo „Izerskie” zachęcają do pozostania tu na dłużej, ale musimy ruszać dalej. Przed nami jeszcze zejście do Szklarskiej Poręby, gdzie mamy zarezerwowany nocleg. Około godz. 18.00 docieramy do prywatnego schroniska „U Rumcajsa” załapując się z marszu na przepyszną obiadokolację, którą Pani gospodyni zaserwowała nam w prawdziwie słusznych porcjach. Dzień pierwszy wyprawy dobiegł końca, za nami są już Góry Izerskie – najdalej na zachód wysunięte pasmo. Za nami tez pierwsze 24 km. GSS.

Dzień drugi 13.05.2012 r

Rano opuszczamy gościnne progi schroniska „U Rumcajsa”. Opuszczamy też Szklarską Porębę. Miasto związane od zarania swych dziejów ze szklarstwem. Potwierdza to dokument z 1366 roku mówiący o budowie najstarszej w Sudetach hucie szkła. Rozwój Szklarskiej Poręby zawdzięczany jest także poszukiwaczom kruszców i drogich kamieni.

Podążając czerwonym szlakiem, kierujemy się w stronę Jakuszyc. Mijamy po lewej stronie drogi Krucze Skały i przekraczamy rzekę Kamienną. Idziemy w kierunku Wodospadu Kamieńczyka, wkraczając w obszar Karkonoszy. Jesteśmy zatem w najwyższym paśmie całych Sudetów, od wieków stanowiącym granicę pomiędzy Śląskiem a Czechami. Do wodospadu docieramy na tyle wcześnie ze zastajemy zamknięte jeszcze prywatne schronisko Kamieńczyk. Sam wodospad ma wysokość 27 m. i jest najwyższym w polskich Karkonoszach. Można go zwiedzać po wyznaczonej trasie po wykupieniu biletu lub z podziwiać z górnej platformy i ścieżki biegnącej wokół. Spod schroniska wyruszamy brukowaną drogą w lewo powyżej wodospadu. Wykupujemy bilety wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego i po niecałej godzinie jesteśmy już na Hali Szrenickiej, zaglądamy do remontowanego schroniska PTTK, a następnie kierujemy się w stronę szczytu Szrenicy (1361 m.).Wraz z osiąganą wysokością, zaczynamy odczuwać spadającą temperaturę. W schronisku na Szrenicy zamawiamy już wyłącznie gorące napoje… Wracamy ponownie na czerwony szlak, mijamy charakterystyczne skały – ostańce o nazwie Trzy Świnki a następnie Twarożnik. Temperatura w granicach 0 st.C ale zaczyna wiać dość silny wiatr, więc odczuwalna jest na pewno w minusie. Wokół białe zaśnieżone pasma kosodrzewiny i zalegające płaty śniegu potęgują wrażenie jakby wiosna tu jeszcze nie zawitała. W okolicy Łabskiego Szczytu (1471 m.) zaczęła także gęstnieć mgła. Atmosfera stała się trochę niesamowita tym bardziej, że zbliżaliśmy się akurat do Czarciej Ambony przy śnieżnych Kotłach (1490 m.). Charakterystyczna wieża przekaźnikowa znikła zupełnie w gęstniejącej coraz bardziej mgle.

Za Śnieżnymi Kotłami mgła i wiatr zaczęły ustępować. Wygląda na to, że tutejszy Duch Gór – Karkonosz znany z polska jako Liczyrzepa okazał się łaskawy dla czwórki wędrowców. Idąc dalej wkraczamy na gołoborze wokół Wielkiego Szyszaka (1509 m.).Kamiennym chodnikiem docieramy do Przełęczy Pod Śmielcem (1390 m.) wspinamy się na Śmielec (1424 m.) i schodzimy do Czarnej Przełęczy (1350 m.). Mijamy kolejne ostańce: Czeskie Kamienie oraz Śląskie Kamienie zbudowane z silnie zwietrzałych granitów wokół których porasta kosodrzewina. Po drodze mijamy także zgliszcza spalonego czeskiego schroniska „Petrowa Bouda”. Przed nami ukazuje się przepiękny widok na Przełęcz Karkonowską. Przyśpieszamy kroku, by dotrzeć do widocznych z daleka schronisk. Do wyboru mamy bowiem dwa: czeskie „Spindlerowa Bouda” oraz polski schron PTTK „Odrodzenie”.

Ponieważ czeskie schronisko okazało się „mało klimatyczne” (…to w zasadzie hotel górski), więc na miejsce odpoczynku wybieramy nasze schronisko „Odrodzenie”. Obiekt ten oddano do użytku w roku 1928, obecnie jest jednym z największych schronisk po polskiej stronie Karkonoszy. Można to miejsce spokojnie polecić (miła obsługa i wyborne grzane wino). Po zregenerowaniu sił wracamy na przełęcz, przed nami bowiem ostatni odcinek wędrówki. Niebieskim szlakiem udajemy się do miejscowości Przesieka. Zejście zajmuje nam około 1,5 godz. i wiedzie wprost na przystanek autobusowy, skąd odjeżdżamy do Jeleniej Góry a następnie do Gliwic.




  • dsc01053 (kopiowanie)
  • dsc01054 (kopiowanie)
  • dsc01060 (kopiowanie)
  • img_0027 (kopiowanie)
  • img_0100 (kopiowanie)
2019 © Gliwicki Klub Turystyki Górskiej. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Strona została wygnerowana w 0.0001 sekund.