Skalnik 14.06 - 15.06.2014

Autor: Małgorzata K. | Utworzono: 19 lipiec 2014 | Kategoria: Artykuły 2014

14-15 czerwca 2014 r. Karkonosze/Rudawy Janowickie

 

dzień 1.

Wschód słońca: 4.14; zachód: 20.59

Wyjazd: godz. 6.00.

Dystans : ok. 27 km 780 m; czas: 8 godzin 50 minut.

 

Jarkowice (625 m n.p.m.) przywitały nas… solidnym deszczem! Na szczęście aura wkrótce się poprawiła. Minąwszy wapiennik, czyli piec do wypalania wapienia (II poł. XVII w.), zaczęliśmy stopniowo nabierać wysokości, by o godz. 12.30 stanąć na nieopisanym szczycie Łysocina (1188 m n.p.m., symbol IV/18). Napłynęły ciężkie chmury,  mocniej powiało , a temperatura spadła do +11˚C. Pomimo tego wędrówka na wysokości ponad 1000 metrów łagodną drogą „z widokami” sprawiała przyjemność. Po 40 minutach dotarliśmy do Przełęczy Okraj (1046 m n.p.m.). Byliśmy tutaj we wrześniu 2012 roku w drodze na Śnieżkę. Pamiętacie uroczego kwiatuszka – jastrzębca pomarańczowego?

Zaświeciło słonko! Półgodzinny popas w odnowionym schronisku PTTK z 1975 r., a potem podział na dwie grupy: pierwsza udaje się do Kowar, druga wędruje na Skalny Stół (1285 m n.p.m.)- tam bowiem część osób jeszcze nie była.

Grupa I. Mijamy nowo otwarty hotelik, przy którym robimy zdjęcie. Szlak wiedzie ostro w dół, miejscami ślisko. Po godzinie stajemy przy Jedlinieckich Kaskadach, a o 15.35 wkraczamy do Kowar (ok. 420 m n.p.m.). Miasteczko jakby wymarłe i trochę zaniedbane. Zdanie zmieniamy, gdy spacerujemy główną ulicą, 1-go Maja: kolorowe, odnowione kamieniczki (jedynie fronty!),przytulne miejsca do odpoczynku – z ławeczkami i stolikami, zieleńce, fontanna nawet, rzeczka Jedlica, widok na Śnieżkę. Zasiadamy w „Gościńcu na Starówce”, gdzie spędzamy godzinkę, a to coś smakując, a to coś popijając, a to się opalając… Ach, jak przyjemnie!

W końcu wyruszamy całą grupą. Dzięki busikowi osiągamy wysokość 690 m n.p.m., jest godz. 18.30, wysiadamy – leje!!! Stajemy pod rozłożystym drzewem w oczekiwaniu na rozwój sytuacji… Na szczęście czarne chmury odpływają. Znowu mamy szczęście! Docieramy na szczyt Skalnika (945 m n.p.m.) – nadal nieoznakowany, choć w pobliżu przybito do drzewa tabliczkę informacyjną. Wspólna fotka, a potem wędrówka do punktu widokowego. Nowi członkowie Skalnika zostali oficjalnie pasowani i tym samym przyjęci do grona klubowiczów. Wdrapujemy się na Mały Skalnik i z radością obserwujemy piękny zachód słońca. Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. Schodzimy. Gdy oglądamy się za siebie, dostrzegamy urokliwą mgiełkę snującą się po szczycie wśród drzew.

O 20.45 stajemy przy Czartaku – pamiętacie?! Czekamy na część grupy, która trochę się pogubiła.

Niestety, nie od razu docieramy do celu, bo wypadek. Musimy zawrócić. Do Stanicy pod Zadzierną przybywamy ok. 21.50. Ciemno. Zakwaterowanie w domkach 8-osobowych. Koledzy przygotowują ognisko, tymczasem zaczyna padać… Szybko pieczemy kiełbaski i uciekamy do jednego z domków. Andrzej O. serwuje chlebuś świeżutki, smalczyk i ogóreczki! Dzięki, dzięki, dzięki :-)

I jeszcze – przynajmniej dla niektórych - mecz, wszak to Mistrzostwa Świata!

 

dzień 2.

Wschód słońca: 4.14; zachód: 20.59

Wyjazd: godz. 8.30; powrót: godz.

Dystans : 14 km 240 m; czas: 5 godzin.

 

Wyspani (?), po śniadaniu, wyruszamy o 8.40. Promienie słońca odbijają się od tafli wody. Krótkie, strome podejście (świetne na całkowite rozbudzenie) i oto wkrótce rozpościera się przed nami wspaniały widok na Jezioro Bukowskie! Jesteśmy na wysokości 724 m n.p.m. na szczycie Zadzierna. Grupowa fotka. Wracamy do lasu, schodzimy, mijamy wysokie trawy i fioletowy łubin. We wsi Zadzierna (507 m n.p.m.) czekamy na busa. Wysiadamy w Lubawce, zmierzamy polną drogą a potem ostro, ostro, ostro pod górę (Rezerwat Kruczy Kamień – skalny rezerwat przyrody nieożywionej). O 11.00 stajemy na szczycie Krucza Skała (680 m n.p.m.). I znów ten wspaniały widok na zalew! A potem wędrówka szeroką drogą, krótki odpoczynek na rozdrożu Krzyżówka. Płasko, płasko, nagle – ostro, ostro pod górę wśród niewysokich drzew, a pod nogami pełno brązowych liści. Od Przełęczy Wiązowej maszerujemy wzdłuż granicy.Szukamy Szerokiej o wysokości 842 m n.p.m. (263/VIII). Ktoś twierdzi: „To tu!”, ktoś inny: „Nie, to dalej!” W  końcu znajdujemy, oznaczamy i – odpoczywamy całe 25 minut!!! Bosko :-)

Schodzimy – najpierw łagodnie, następnie … ostro, ostro, bardzo ostro! Ściana płaczu… Tymczasem większość naszych kolegów (oprócz dwóch!) zamiast po dżentelmeńsku pomóc, popędziło do pobliskiego sklepiku… Oj, panowie, panowie, czasem trzeba pomyśleć o koleżankach…

Pragnienie było widać silniejsze niż nasz urok…

Przed nami rzeczka, bagienko, wędrówka wśród łąk wysokich (dlaczego rosną tu głównie białe kwiatki?) i ciekawostki – oznakowanie szlaku namalowane na szynach kolejowych a także sławojka z umywalką „na zewnątrz”.

14.25 – ostatni wędrowcy docierają na miejsce, czyli parking na Przełęczy Lubawskiej (524 m n.p.m.) z ławeczką, kwiatami w słoiku, żyrafą!, niezwykłym motorem i bocianem idącym za traktorem. I jeszcze niespodzianka, oto nasza koleżanka Jola otrzymała książeczkę GOT! Wspaniałych szlaków, Jolu :-)

Z planów nie zrealizowaliśmy jednego – wizyty w Chełmsku Śląskim (dom tkaczy z 1707 r., czyli tzw .dom „Dwunastu Apostołów). Następnym razem!

 

W lipcu: Babia Góra (1725 m n.p.m.) – od Słowacji.

Do zobaczenia na szlaku :-)

 

2020 © Gliwicki Klub Turystyki Górskiej. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Strona została wygnerowana w 0.0002 sekund.