Babia Góra 2014

Autor: Małgorzata K. | Utworzono: 08 sierpień 2014 | Kategoria: Artykuły 2014

26 lipca 2014 r. – Beskid Żywiecki – Babia Góra (1725 m n.p.m.)

 

Wschód słońca: 4.47; zachód: 20.37.

Wyjazd: godz. 6.30; powrót: godz.21.15.

Dystans: 22 km 500 m; czas: 8 godzin 10 minut.

 

Tym razem (poprzednio – w listopadzie 2011 roku) Królową Beskidów postanowiliśmy zdobyć od słowackiej strony. Pogoda piękna! Wyruszyliśmy z osady Slaná Voda o 9.30 z wysokości 750 m n.p.m. Najpierw niemal płasko, a urozmaiceniem – krowy pasące się w wysokiej trawie. Przy „leśnym” muzeum podejście, wśród drzew. Pierwszy przystanek na wysokości ok.1000 m n.p.m. nad rzeką Bystrą. I znowu pod górę - ostro, ostro - do przydrożnej chatki na chwilę oddechu. Jeszcze krótki odpoczynek przy „widokowej” ławeczce z możliwością zaspokojenia głodu nie tylko widoków, ale także jagód, których wszędzie jest mnóstwo! Od tego miejsca wędrujemy otwartą przestrzenią. Jest cudnie! Przy drugiej chatce – miłe orzeźwienie w „strumyczku” wytryskającym z… rury. Już o 12.50 stajemy na szczycie Babiej Góry (nie ma tabliczki!). Bosko! Słonecznie i – co absolutnie niezwykłe – bezwietrznie! [A przy małym ołtarzyku młody ksiądz właśnie głosi kazanie.] Tym razem mamy sporo czasu na odpoczynek i rozkoszowanie się widokami. Dookoła mnóstwo kwiatów – fioletowe dzwoneczki (takie jak na Ukrainie) wyzierały spomiędzy kamieni, do tego łany różowych, na długich łodyżkach.

Kilka osób schodzi do ruin schroniska Beskidenverein położonym na wysokości 1625 m n.p.m. przy źródle Głodna Woda (najwyżej położone źródło w Beskidach). Oficjalna nazwa schroniska brzmiała: Babiagóra Schutzhause. Zostało oddane do użytku w 1905 roku, ograbione po przejściu frontu w 1945 roku, spłonęło trzy lata później. Latem 1980 roku rozebrano ruiny. Wielka szkoda, że nie podjęto trudu odbudowy schroniska  L

Wracamy na szczyt, w oddali słychać odgłosy burzy… Na zejście do Przełęczy Brona (14040 m n.p.m.) potrzebujemy 40 minut. Burza coraz bliżej… Poniżej szczytów – ulewa! Na samym Diabliku – słońce! Niesamowite! Kierujemy się ku Małej Babiej, czeka nas podejście na wys. 1517 m n.p.m., zaczyna kropić, tuż przed naszymi oczami przemyka błyskawica, a piszącą te słowa chwyta skurcz jeden, potem drugi… L O 15.10 stajemy na Cylu, burza na szczęście rozbrzmiewa gdzieś dookoła. Dochodzimy do granicy lasu. A nad Babią nadal bezchmurne niebo… Na nami zaś – deszcz, wkładamy więc peleryny i wędrujemy. Mirek F. czeka na „tych co nie mogą szybciej”J. Gdy docieramy poniżej 1000 m n.pm., widzimy skutki wichury – „łany” powalonych drzew, smutny widok, a do tego podmyte brzegi strumienia Vonžovec, a wcześniej pewnie rwącej rzeki. Siła natury.

O 17.40 docieramy do busa. Zaglądamy jeszcze do Chaty Slaná voda. Odpoczywamy godzinkę. Czy zauważyliście drewniany amfiteatr z widokiem na Babią? A w męskiej toalecie oryginalne pisuary (to pytanie skierowane oczywiście do panów!)? Fotki do wglądu dla tych, którzy nie widzieli.

 

W sierpniu: Beskid Niski i Bieszczady

Do zobaczenia na szlaku :-)

 

PS

Rzecz niezwykła: kierowca wygodnego, klimatyzowanego busa nie poganiał nas i nie wyliczał czasu…

2020 © Gliwicki Klub Turystyki Górskiej. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Strona została wygnerowana w 0.0001 sekund.