Beskid Wyspowy

Autor: Małgorzata K. | Utworzono: 14 listopad 2014 | Kategoria: Artykuły 2014

18 października 2014 r. Beskid Wyspowy

 

Wschód słońca: 7.06; zachód: 17.36

Wyjazd: godz. 6.30.

Dystans : 16 km 780 m; czas: 5 godzin 50 minut.

 

Zostaliśmy opuszczeni przez przewodników… pomimo tego udajemy się - zgodnie z planem – na podbój czwartego pod względem wysokości szczytu Beskidu Wyspowego - Modyń.  Wyprawą dowodzą nasi przodownicy.

Wilgotno. O godzinie 9.20 wyruszamy na szlak z miejscowości  Zbludza. Według drogowskazu czeka nas 2-godzinny wędrówka. Zaczyna padać … Mijamy zielony, drewniany dom z drewnianą kapliczką umieszczoną na jednej ze ścian. Wkrótce wkraczamy w lekko „zamglony” las. W niecałe półtorej godziny stajemy na Modyni (1029 m n.p.m.). Dawniej na szczycie stała wieża triangulacyjna, miejscowi nazywali więc czasem górę „Patryja” – od „patrzenie w dół”. Drewniany krzyż, kapliczka z Matką Boską, kilka ławek, miejsce na ognisko. Siadamy, smakujemy nasze zapasy i ciepłe napoje. Na szczęście już nie pada. Jeszcze tradycyjne grupowe zdjęcie – osobno stają przed obiektywem panowie, potem panie (jest nas zdecydowanie mniej!), a potem wszyscy razem.

Chcemy dotrzeć na Ostrą. Trwają dyskusje na temat dalszej drogi, w końcu zapada decyzja, by zaufać mapie… Wędrujemy ścieżką „ponad wsią”. W oddali majaczą kolejne pasma górskie. Docieramy do niezwykłej Drogi Krzyżowej wspaniale wkomponowanej w otaczającą  wzgórze przyrodę (utworzonej na prywatnym trenie w 2001 roku). Każdy stacja to małe dzieło sztuki – z kamienia i brązu.

Wchodzimy na asfaltową drogę wiodącą ku wsi Młyńczyska. Jesienne klimaty, kolejna przydrożna kapliczka. Przechodzimy obok białego, kamiennego pomnika ku czci bohaterów i męczenników polskich od r.1939 do 1945 postawionego w 1948 roku przez mieszkańców. Zatrzymujemy się u końca asfaltowej, wiejskiej drogi. Świeci słonko! Już wiemy, że na Ostrą nie dotrzemy, bowiem jest ona gdzieś „tam” - na lewo od nas… Wchodzimy na łąkę – trzeba uważać, bowiem niedawno pasły się tu owce… Kobieta doi krowę, skręcamy w lasek, lekko pod górę. Niepokoimy się o Jolę i Andrzeja, gdzieś się zawieruszyli. Czekamy, wystawiając twarze do słońca. Już niemal w komplecie (trzy osoby pobiegły do przodu) wędrujemy wśród pól, mijamy kolejne kapliczki. Zataczamy pętlę i ponownie przechodzimy koło białego pomnika. Bus czeka niedaleko kościoła. Jest godz. 15.10. Jedziemy do Łukowicy po troje szybkobiegaczy.

Przez Łęcko jedynie przejeżdżamy… Z okien autobusu podziwiamy okoliczne sady ciągnące się kilometrami wzdłuż drogi. Czas wracać.

 

W listopadzie: Pogórze Ciężkowickie. (Parafrazując tytuł filmu, możemy zapytać: Czy pojedzie z nami przewodnik ? :) )

Do zobaczenia na szlaku :-)

 

2020 © Gliwicki Klub Turystyki Górskiej. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Strona została wygnerowana w 0.0001 sekund.