Zakończenie sezonu 2014

Autor: Małgorzata K. | Utworzono: 14 grudzień 2014 | Kategoria: Artykuły 2014

15-16 listopada 2014 r. pożegnanie sezonu – Pogórze Ciężkowickie

 

dzień 1.

Wschód słońca: 6.56; zachód: 15.44

Wyjazd: godz. 6.30.

Dystans : ok. 8 km 300 m; czas: 4 godziny.

 

Zakończenie sezonu. Tak, tak, to już! Tym razem czekała nas wyprawa turystyczno-krajoznawcza, a jej pierwszy etap to Muzeum Przyrodnicze w Ciężkowicach. Najpierw fotka przed pomnikiem św. Huberta. Piękne poroże! Następnie, zaopatrzeni w materiały dydaktyczne, przyglądaliśmy się wypchanym zwierzakom: łosiowi, rysiowi, niedźwiedziowi, dzikowi. A potem wkroczyliśmy w świat ptaków – ich siedlisk, głosów, szponów, dziobów…

Wolna chwila. W promieniach późno jesiennego słońca posilaliśmy się na malutkim, zadbanym skwerku przylegającym do muzeum.

Kolejny etap – Bar pod Grunwaldem, po pieczątki, oczywiście! I w drogę! Kładką nad szosą dotarliśmy do punktu widokowego Ratusz, który przypomina ambonę (12 m wysokości) – z możliwością podziwiania doliny rzeki Białej. Krótkie zejście do „kręgu” dziwnych rzeźb, a potem skała Czarownica (13 m wysokości). O godz. 13.30 stajemy przed skałą Grunwald (wys. 17 m), z ukrytym wejściem do jaskini. Napis: 1410 Bohaterom Grunwaldu w 500-letnią rocznicę zwycięstwa. Ciężkowice 1950.

U wejścia do Rezerwatu Przyrody SKAMIENIAŁE MIASTO (na wys. 367 m n.p.m.) znajduje się źródełko o właściwościach leczniczych – DOBRA WODA. Niektórzy ją pili… Niebieskim szlakiem podążyliśmy do Warowni Dolnej i Warowni Górnej oraz dwóch baszt. Na wyższej (14 m) w II poł. XIX wieku miejscowi kamieniarze wyryli napisy (najstarszy pochodzi z 1865 roku). A potem: Grupa Borsuka  (7 m), Piramidy  (5 m) strzegące wstępu do Lisiego Wąwozu, Pustelnia, Baszta Paderewskiego z pamiątkową tablicą wmurowaną w 10-metrową skałę, Cyganka (5 m), Grzybek  (6,5 m), stacje Drogi Krzyżowej i w końcu Skałka z krzyżem  (9 m). Tu spędziliśmy trochę czasu, bowiem skała była atrakcją wspinaczkową - pomimo wyjątkowo niewygodnego, „pokrętnego” wejścia. Według podania, krzyż miał zapobiec siadaniu na niej diabła. Z rezerwatu zeszliśmy do drogi. Przecięliśmy ją, by stanąć u wrót (podtrzymywanych przez postacie kobiety i mężczyzny) Wąwozu Czarownic o długości 70 metrów i głębokości 15-20 metrów. Naszym oczom ukazał się Pomnik Przyrody Nieożywionej Wodospad. Podczas obfitych opadów deszczu można tu ponoć ujrzeć kaskadę wodną o wysokości 10 metrów! Obecnie woda spływa jedynie cieniutką strugą, ale i tak dotarcie „pod’ wodospad stanowi pewną atrakcję.

Zegar pokazuje godzinę 15.25, choć wydaje się, że jest dużo później. Konieczna fotografia zbiorowa i – powrót.

O 16.00 stajemy na rynku w Ciężkowicach. Miasteczko zyskało w średniowieczu prawo do organizowania targów (głównie wyrobami tkackimi i solą), a w XVII wieku padło ofiarą pożarów i epidemii dżumy. Rynek przypomina ten Lanckoroński – nachylony w jedną stronę, z budynkami o drewnianych podcieniach. Do tego ratusz z przełomu XVIII i XIX wieku i kaplica św. Floriana z 1895 roku (prezent Ignacego Jana Paderewskiego z okazji założenia Ochotniczej Straży Pożarnej).

Czas wolny. Część osób udała się do budynku ratusza (z tyłu – knajpka), część do sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego i św. Andrzeja Apostoła, z 1904 roku w stylu neogotyckim, z cegły i kamienia, z rzygaczami w kształcie głowy smoka…

Trochę czasu zostało do chwili spotkania grypy, ale za mało, by udać się na popas, siadamy więc … na przystanku autobusowym, popijając resztki herbaty z termosów, bowiem chłodno jakoś.

17.00 – wyruszamy do Jamnej (490 m n.p.m.). Nocleg w bacówce. Wkrótce obiad. Jadalnia świeżo odnowiona, cała w drewnie, sprawiała przyjemne wrażenie. Spotykamy się tu znowu o godz. 20.00. Najpierw część oficjalna – przemówienia (bardzo emocjonalne, takie „od serca”), podziękowania, potem ogłoszenie wyników III Konkursu Fotograficznego. Oto laureaci: I miejsce – Zbyszek, II – Dagmara, III – Łukasz. Jeszcze pomysły na kolejny sezon, oby pogoda nas bardziej rozpieszczała!…

Tymczasem na stole – pyszności, m.in. wypieki naszych koleżanek. Dziękujemy J

I ognisko z kiełbaskami i kapuśniakiem. I jeszcze część artystyczno-biesiadna. Na gitarze grała Małgosia, nostalgicznie, bo piosenki Wolnej Grupy Bukowiny, a także Marek, zawadiacko, wywołując salwy śmiechu. Dziękujemy J

 

dzień 2.

Wschód słońca: 6.58; zachód: 15.43

Wyjście na szlak: godz. 9.30.

Dystans : 12 km 500 m; czas: 4 godziny 30 minut.

 

Wyruszyliśmy z Jamnej, po obfitym śniadaniu, o 9.30. Podczas II wojny światowej działał tu batalion Barbara (oddział AK) pod wodzą „Leliwy”. Mijamy tablicę z napisem: DOLINA KRZYŻY – to tutaj w 1944 r. bestialsko zostali zamordowani przez Niemców ukrywający się w piwnicy mieszkańcy… Było ich 57.

Wędrujemy czasem szosą, czasem leśnymi duktami. O 11.30 stajemy w Rezerwacie Przyrody Diable Skały (355 m n.p.m.). Oto najokazalsza skała - Diabeł  (wys. 13 m). Według legendy kamień przywleczony został przez czarta aż z Węgier.

Rozochoceni ruszamy dalej w  oczekiwaniu na kolejne skalne doznania. Niestety, nic z tego …

Mijamy drewniany kościół górujący na Stoku Bukowca (530 m n.p.m.) pw. Niepokalanego Serca NMP. To dawna cerkiew grekokatolicka z 1892 roku, przeniesiona tu ze wsi Kamiennej w Beskidzie Niskim,  w pamiętnym 1947 roku… Stajemy we wsi Bukowiec przed sklepem, otwartym, a naprzeciw niego- niski, drewniany budynek ochotniczej straży pożarnej.

Wzmaga się wiatr. Wędrujemy, wędrujemy, asfaltujemy, asfaltujemy… Na rozdrożu, przy znaku z napisem Bobowa, decydujemy się na drogę „górą” – skał nie było, więc chociaż jakieś widoki… Poza tym w końcu trasa powiedzie ścieżką pomiędzy polami, chcemy uciec od asfaltu… Ile to kilometrów przeszliśmy nim?...

Trochę otwartej przestrzeni, podmuchy wiatru. Zaskakują nas niezwykle głębokie skiby. Zmiana upraw?

O 14.00 stajemy w Bobowej, miejscowości znanej już w I poł. XIV wieku. To znany ośrodek chasydyzmu, siedziby dynastii cadyków Halberstanów – prowadzili szkołę talmudyczną .

Przechodzimy mostem nad rzeką Białą. Mijamy stary dworzec kolejowy, a potem – już indywidualnie – gotycki kościół pw. Wszystkich Świętych z XIV wieku. Czas na posiłek, siadamy więc na ławeczkach przy rynku, wiatr trochę nieprzyjemny. Grupa się rozpierzchła, część dotarła do synagogi, i my się tam udajemy. Bożnica spłonęła w XVIII wieku, ale ją odbudowano. W czasie II wojny były tu stajnie, a po wojnie – warsztaty tkackie. W 2003 roku przyjechało do Bobowej około 100 chasydów (z USA, W. Brytanii, Izraela) – z okazji ponownego otwarcia synagogi. Starszy pan opowiada historię tego miejsca, a na koniec także żarty, nieco nieprzyzwoite!

Trafiamy jeszcze przed XVII-wieczny dworek, w którym wychowywał się Bolesław Wieniawa-Długoszewski, prawa ręka Józefa Piłsudskiego.

Czekamy na grupę… Gdzie? Tak jak wczoraj - na przystanku autobusowym… A, jeszcze toaleta, taka kosmiczna – kto widział, ten rozumie.

15.40 – wyruszamy w drogę powrotną

 

Do zobaczenia na szlakach w 2015 roku :-)

Ciekawe, jakie wycieczki nas czekają….

 

2020 © Gliwicki Klub Turystyki Górskiej. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Strona została wygnerowana w 0.0002 sekund.